środa, 27 marca 2013

Come Back??

Uffff.... dłuuugo mnie nie było... ale tyle się działo i wciąż dzieje... Nasza Kluska za tydzień skończy już pół roku. Jest bardzo zajmującą osóbką, stąd mój brak czasu na filcowanie ;)
No dobra, przyznaję się bez bicia - leń gigant też mnie ogarnął, bo mogłam tworzyć podczas jej drzemek (niestety chęć posadzenia tyłka przed tv i po prostu nic nierobienia była silniejsza).
Powoli jednak wracam do życia.. a przynajmniej próbuję... Kluska mnie motywuje, bo wpadłam na pomysł tworzenia dla niej "home made" opasek, filcowanie zatem powraca do łask.

Filcowe kwiatuszki powstają i czekają na przytwierdzenie do bazy, czyli koronki, wstążeczki, etc, po które w końcu muszę się wybrać do pasmanterii.
Kolejne są już w planach. Inspiracji dostarcza mi jak zwykle świat wokoło i, nie ukrywam, strona PINTEREST - kopalnia pomysłów :)
Dwie opaseczki już powstały - jedna z samych tasiemek, druga tasiemkowo - filcusiowa (zdjęcia następnym razem bo nie chce budzić zakatarzonej modelki ).




Truskawka też czeka na "bazę" :)



Miłego dnia :)

niedziela, 26 sierpnia 2012

Zakładki.. zakładeczki :)

Tak jak obiecałam, dzisiaj wstawiam zdjęcia moich wczorajszych tworów filcowych...














Dzisiaj powstała jeszcze jedna zakładka... z racji złej aury za oknem i inspiracji ze strony pinterest :)
Tofik - jak zwykle - mi towarzyszył i ułożył się do snu w najbardziej nieodpowiednim miejscu... czyli tam gdzie wrzucałam wszelakie resztki filcu, nici, itd. ;)



sobota, 25 sierpnia 2012

Come Back.. ;)


Trochę mnie tu nie było.... zbyt długo...
Wakacje, kompletowanie wyprawki i przede wszystkim brak weny sprawiły, że znowu się opuściłam....
Wraz ze zbliżającym się wrześniem i spadkiem temperatur na zewnątrz postanowiłam po raz kolejny wziąć się do roboty i coś tworzyć...
Dzisiaj powstały dwa twory filcowe... zakładki do książek - jedna "klasyczna", druga trochę mniej...
Zdjęcia wstawię jutro, bo w świetle lampy błyskowej i żarówki kolorki są mocno przekłamane :)

Tymczasem wstawiam coś dla tęskniących za słoneczkiem, plażą i wypoczynkiem...




niedziela, 1 lipca 2012

Niedzielne leniuchowanie :)

Dzisiaj nie zamierzam robić nic... oprócz odpoczywania... pogoda niestety uniemożliwia wyjście na spacer... odkąd jestem w "stanie błogosławionym", moja tolerancja na upał drastycznie spadła.. a woda w Zakrzówku może być jeszcze za zimna...

Zastanawiam się natomiast co zrobić ze skrzyneczkami na biżuterię, które kupiłam ostatnio w empiku.. zostawić tak jak są?? pobawić się w decoupage?? czy po prostu polakierować??
..bo na przybornik przy komputerze pomysł już od dawna jest :)
















Przy okazji chciałam się "pochwalić" moimi starymi pomysłami :) ..czyli jak można zmienić zwykłą drewnianą ramkę  :)





sobota, 30 czerwca 2012


Dzisiejszy upał zmobilizował mnie do tego, żebym w końcu przysiadła do filcowanek... Tylko Tofik zdawał się cieszyć ze skwaru i wygrzewał się na balkonie..

Początki wyglądały tak:














Tofik oczywiście też "pomagał" pani w szyciu :)

Zapomniałam już, jak czasochłonne jest takie szycie.. niby do zrobienia było 5 literek i 2 kwiatki a zeszło mi parę ładnych godzin...

Efekt moich wypocin wisi już na ścianie, nad miejscem gdzie będzie stało łóżeczko i wygląda tak:




Zastanawiam się jeszcze nad motylkami/ serduszkami pod napisem... ale muszę to przemyśleć...
Dobranoc :)

środa, 27 czerwca 2012



Kolejny tydzień minął jak z bicza strzelił...
Ostatnio mam wrażenie, że czas płynie z każdym dniem coraz szybciej, a ja zamiast porządnie wziąć się za "cokolwiek" filcowego, biorę się za wszystko inne, tylko nie za filc właśnie... :/
Wczoraj jednak się zmobilizowałam i w mojej głowie (i rękach) powstaje coś... a konkretnie girlanda.. dla naszej córeczki...



"Kluska" chyba wiedziała, że szykuje coś dla niej, bo kopała mamę że ho ho.. a może kopała za sprawą koktajlu truskawkowego, który jej serwowałam?? :D



wtorek, 19 czerwca 2012

Back to reality...


Po intensywnym weselnym weekendzie czas powrócić do rzeczywistości... wybawiliśmy się, "wywczasowaliśmy" nad jeziorkiem.... aż szkoda było wracać...



..ale jak to się mówi - wszystko co dobre, szybko się kończy...